O komorach gazowych i nie tylko – Dariusz Ratajczak

Rewizjoniści Holocaustu, czy tylko ci ,,trochę wątpiący”, są historyczną i społeczną rzeczywistością. Mamy prawo zgadzać się z nimi lub nie, aby jednak zająć własne stanowisko, należy poznać argumenty i sposób myślenia tego wewnętrznie zróżnicowanego (światopoglądowo, ideologicznie, nacyjnie, rasowo) środowiska. Jest to przecież warunek konieczny merytorycznej dyskusji; dyskusji pozbawionej zacietrzewienia lub kończącej się na sali sądowej.

ship_sinking

Dlatego też powodowany uczciwością historyka przytaczam wypowiedzi (również streszczenia wywodów) kilkunastu ludzi, którzy kwestionują istnienie komór gazowych w niektórych niemieckich obozach koncentracyjnych, zaprzeczają oficjalnej wersji Holocaustu lub protestują przeciwko wykorzystywaniu – ich zdaniem – tej niewątpliwej tragedii, do celów bieżącej polityki.

Zapewne rozumny człowiek zaznajomiony z oficjalnie i powszechnie przyjętą wersją wydarzeń, sam wyciągnie odpowiednie wnioski, z korzyścią dla prawdy historycznej.

1. PATRICK (PAT) J. BUCHANAN (były doradca prezydentów Nixona i Reagana, publicysta, kandydat na prezydenta USA, konserwatysta). Broniąc Johna Demjaniuka, rzekomego ,,Iwana Groźnego” z Treblinki, Buchanan zakwestionował oficjalną wersję eksterminacji Żydów: ,,…silniki dieslowskie nie wytwarzają dosyć tlenku węgla, aby kogokolwiek zabić. (…) W roku 1988 w dystrykcie Columbia grupa młodych ludzi 1icząca 97 osób została uwięziona w pociągu w podziemnym tunelu liczącym 130 metrów. Cały czas 2 lokomotywy z silnikami Diesla tłoczyły spaliny do wagonów. Po 45 minutach wszyscy zostali uwolnieni cali i zdrowi. Broń, której Demjaniuk miał używać do popełnienia masowego mordu, nie może zabijać”.

2. JOSEF SCHUSSLBRUNER (publicysta m.in. Staatsbriefe). Stwierdza, że Niemcy zabili od l do 1,5 mln. żydowskich zakładników, odrzuca też tezę o wyjątkowości niemieckich zbrodni na Żydach, która – według niego – ma służyć linii obrony na wypadek, gdyby zaczęto analizować udział Żydów w zbrodniach komunistycznych.

3. Według FRANCOIS FURETA i RAYMONDA ARONA (czołowego francuskiego antykomunisty, Żyda z pochodzenia) mit komór gazowych narodził się 22 marca 1916 roku, gdy Daily Telegraph podał, że 100 tysięcy Serbów zostało uduszonych przez Niemców, Austriaków i Bułgarów w kościołach i innych miejscach wypełnionych gazem (dzisiaj natomiast oskarża się Serbów – o potęgo propagandy – o wymordowanie tysięcy Albańczyków w Kosowie).

4. Wypowiedź jednego z niemieckich rewizjonistów: ,,Centrum Holocaustu jest Oświęcim. Centrum oświęcimskiego Holocaustu jest Brzezinka (to dlaczego Żydzi rzucili się na żwirowiskowe Krzyże? – DR). Centrum Holocaustu w Brzezince są krematoria II i III. Do <komór gazowych> w tych krematoriach nie można było wrzucić cyklonu B, gdyż nie było opisywanych przez świadków otworów wrzutowych w dachu. Tym samym legitymizacja Republiki Federalnej Niemiec upada (w Niemczech rewizjoniści Holocaustu są ścigani prawnie; władze niemieckie od 65 lat trudnią się represjonowaniem ,,politycznie niepoprawnych”. To taka teutońska specyfika – DR), ponieważ nie było dziur w dachu”.

5. HARRY ELMER BARNES (1889 – 1968): ,,Próba zbadania historii eksterminacji żydów w rzeczowy, fachowy i rzetelny sposób jest dziś traktowana jako coś gorszącego i godnego pożałowania… Jest to z pewnością najbardziej ryzykowne przedsięwzięcie, jakiego może się podjąć historyk czy demograf”.

6. ROBERT FAURISSON (czołowy rewizjonista francuski): ,,W odniesieniu do Auschwitz-Birkenau zasadniczym dowodem (na istnienie komór gazowych – DR) są pamiętniki Rudolfa Hossa, które zostały spreparowane w polskim więzieniu (…). [Hoss został aresztowany przez Anglików w roku 1946. Podczas przesłuchania bito go pejczem, wkładano latarkę do ust, pojono alkoholem i lżono. W tym stanie – a był „odpytywany” również w Norymberdze – mógł właściwie przyznać się do wszystkiego. Wydany Polakom – został powieszony w roku 1947. David Irving zauważa, że siedzący jeszcze w norymberskim więzieniu Hoss usiłował przemycić list do żony, w którym przepraszał ją i rodzinę za przyznanie się do zbrodni oświęcimskich (myślę, że chodziło o komory gazowe). Napisał również, iż zmuszono go torturami do złożenia niezgodnych z prawdą zeznań. Przechwycony przez więzienną obsługę list (nigdy nie doręczony) pozostaje w prywatnych rękach w Stanach Zjednoczonych – DR]. Egzekucja przy pomocy gazu wymaga specjalnych warunków technicznych; nie można jej porównywać z samobójstwem czy przypadkowym zatruciem. Kat i jego pomocnicy nie mogą być wystawieni na żadne niebezpieczeństwo (…). Komory amerykańskie mają postać małych, hermetycznie zamkniętych pomieszczeń. Po zakończeniu egzekucji gaz zostaje usunięty, a pomieszczenie poddane neutralizacji.

Z tego względu należy zadać pytanie: jak można było w w Auschwitz-Birkenau do pomieszczenia o powierzchni 210 m2 wtłoczyć 2000 osób, wrzucić tam pojemniki z pestycydem Cyklon B, a następnie wpuścić do tego pomieszczenia ekipy dla usunięcia nasyconych cyjankiem zwłok bezpośrednio po egzekucji?… (cyklon B łączy się z powierzchniami przedmiotów; jedyną szansą na jego pozbycie się jest wietrzenie pomieszczenia przez 24 godziny – DR). Jeżeli chodzi o krematoria oraz o wszystkie inne budynki i pomieszczenia obozowe, istnieje obfita dokumentacja techniczna, plany i faktury dotyczące nawet najdrobniejszych szczegółów. Natomiast nie ma tam żadnej wzmianki o komorach gazowych, żadnego kontraktu na ich budowę… żadnej faktury…”.

7. THIES CHRISTOPHERSEN (pracownik cywilny w Oświęcimiu): ,,Byłem w Auschwitz i mogę zapewnić, że nie było tam żadnych komór gazowych”.

8. DAVID COLE (amerykański rewizjonista żydowskiego pochodzenia): ,,W mającej obalić twierdzenia rewizjonistów książce Auschwitz: Technique Operation of the Gas Chambers, opublikowanej przez B. Klarsfeld Foundation (fundacja żydowska – DR). Jean-Claude Pressac przyznaje, iż ponad 95% Cyklonu B stosowanego przez Niemców w obozie było używane do dezynfekcji. Tylko 5% przypisuje celom zabójczym. A twierdzenie to pochodzi od wspierającego tezę o Holocauście” (książka Pressaca została wydana, by ostatecznie obalić twierdzenia rewizjonistów. Ci jednak twierdzą, nie bez podstaw, że Pressac sam mocno podważył oficjalną wersję Holocaustu, w której tak naprawdę broni już tylko Okopów Świętej Trójcy – komór gazowych – DR).

9. DEBORAH LIPSTADT (przeciwniczka rewizjonistów, pseudohistoryczka mająca w tym konkretnym przypadku rację): „Jest faktem, że naziści nigdy nie stosowali ciał Żydów, czy w tej materii kogokolwiek innego, do produkcji mydła (…). Plotka o mydle została dokładnie zbadana po wojnie i udowodniono, że jest nieprawdziwa” (ta prawdziwa informacja amerykańskiej Żydówki nie przystaje do praktyk np. francuskiego wymiaru sprawiedliwości, który z gorliwością godną lepszej sprawy nadal karze za negowanie ,,ludzkiego mydła” – DR).

10. DAVID IRVING (wybitny historyk angielski, badacz dziejów III Rzeszy). Irving zauważa, że 11 czerwca 1945 roku Robert H. Jackson, prokurator amerykański w Procesie Norymberskim, przed swym odlotem do Europy spotkał się w nowojorskim oddziale FBI z przedstawicielami kilku silnych organizacji żydowskich. Jackson zapytał ich o rozmiary strat żydowskich podczas wojny. W odpowiedzi usłyszał od Jacoba Robinsona (który oczywiście całą zawieruchę wojenną przesiedział w USA): sześć milionów.

,,Robinson wyjaśnił, że podaną liczbę uzyskał drogą ekstrapolacji. Porównał po prostu liczbę Żydów w 1929 r. Z liczbą tych, którzy wedle ogólnych ocen przeżyli obecną wojnę. Otrzymaną różnicę, stwierdził, stanowią Żydzi, którzy jak się wydaje, zginęli albo pozostają nadal w ukryciu.

Zważywszy jednak na zamęt i tragiczne wydarzenia rozgrywające się w rozdartej wojną Europie, zarzuconej bombami i dręczonej licznymi plagami, statystycy zapewne nie uznaliby takiego porównania za punkt wyjściowy do swoich obliczeń. Jakie właściwie kategorie osób należałoby uznać za Żydów? A zmieniające się granice?

Powyższe kwestie stanowiły nadal przedmiot zażartych sporów kartografów, etnografów, fanatyków religijnych oraz polityków. Jednakże w ten oto sposób (przypominam: w scenerii nowojorskiego biura FBI – DR) weszła do obiegu historyczna liczba, sześć milionów, która odtąd swoją wiecznotrwałością przypomina szacowne ruiny Partenonu, a ogromem zaś legendarnego Kolosa Rodyjskiego.

Bolesnym, lecz i niezwykłym zbiegiem okoliczności amerykańska społeczność żydowska podniosła podobną wrzawę ćwierć wieku wcześniej, po I wojnie światowej. W 1919 roku gubernator Nowego Jorku, Martin Glynn, stwierdził, że eksterminacji uległo <sześć milionów> Żydów”.

11. MlROSŁAW DRAGAN (wiceprezes ,,Polish Historical Society”), korespondencja internetowa z „Mieczem”: „Kiedy w lipcu 1942 roku zaczęła szaleć epidemia tyfusu i umierało po 4 tysiące internowanych miesięcznie, Himmler się wściekł, osobiście przyjechał do Oświęcimia ten jeden raz (są z tej wizyty zdjęcia) i wyasygnował 500 tysięcy DM (chodzi oczywiście o ,,reichsmarki” – DR) na każde krematorium po to, by więcej epidemii nie było. W tych czasach 500 tysięcy marek to równe 250 tys. dolarów, czyli dziś około dziesięć razy więcej…

Brzezinka była zbudowana na łące powodziowej Wisły i Soły. Jak zaczęto chować w ziemi (tych, których nie zdołano spalić; prawdopodobnie autorowi chodzi o 6 palenisk znajdujących się w krematorium I – DR), to zakażono wodę w studniach obozowych tyfusem i zaczął szaleć dur. Jednocześnie z budową krematoriów II, IlI, IV i V rozpoczęto budowę najnowocześniejszych stacji oczyszczania ścieków, co w PRL zrobiono w Łodzi (miejsce urodzin autora – DR) dopiero w latach 1958-1962, jak również stacji filtrów wody do picia. Czy te wydatki SS robiło po to, by zdrowych Żydów i narodowców wrzucać do komór gazowych, czy raczej po to, by więźniowie byli silni i zdrowi???”.

12. MARK WEBER (wydawca The Journal of Historical Review): ,,Swego czasu przyjmowano za pewnik, że Niemcy gazowali Żydów w Dachau, Buchenwaldzie i innych obozach na terenie III Rzeszy… Obecnie żaden poważny badacz nie wesprze tych podobno dowiedzionych historii o obozach zagłady na terytorium starej Rzeszy (…). Prominentni historycy Holocaustu twierdzą obecnie, że Żydzi masowo byli gazowani w 6 obozach na terenie Polski: Auschwitz, Majdanek, Treblinka, Sobibór, Chełmno i Bełżec. Jednakże w tych obozach niczym nie różnią się od tych, które przedstawiono w odniesieniu do obozów w granicach przedwojennych (autorowi chodzi tu głównie o relacje świadków, którzy w różny sposób w gazowaniu ludzi mieli uczestniczyć. Okazuje się bowiem, że w Dachau i innych obozach na terenie przedwojennej Rzeszy znaleziono, wcale licznych, świadków gazowania – także wśród SS-manów. Po latach ich relacje okazały się rzeczywiście bezwartościowe, gdyż w obozach tych nikogo nie zagazowano – DR).

W Procesie Norymberskim… uznano Auschwitz (dokładnie Auschwitz-Birkenau) i Majdanek za najważniejsze obozy śmierci. Przyjęto, że w Auschwitz Niemcy uśmiercili 4 miliony ludzi, a 1,5 mln. na Majdanku. Obecnie nikt nie wymienia tych fantastycznych liczb (…).

Swego czasu zupełnie serio mówiono o eksterminacji Żydów za pomocą prądu i pary oraz sądzono, że wyrabiano z ich zwłok mydło… tego typu niestworzone historie zostały już zarzucone (…).

Jak wskazuje pewien żydowski historyk, większość przekazów ocaleńców z Holocaustu jest niewiarygodna, pełna plotek, dyletanckiego filozofowania… (chodzi o ustalenia Samuela Gringauza zamieszczone w Jewish Social Studies, vol. 12, Nowy Jork, styczeń 1950, s. 65 – DR).

Nie ma dokumentu wskazującego na to, że Hitler rozkazał eksterminować Żydów (…).

Główny rabin Wielkiej Brytanii Immanuel Jakobovits przyrównał współczesną kampanię holocaustyczną do <przedsiębiorstwa świadczącego korzyści pisarzom, naukowcom, reżyserom filmowym… twórcom placówek muzealnych, a nawet politykom>. Dodał również, że niektórzy rabini i teologowie są (…).

Medialna kampania wokół Holocaustu jest niezbędna dla interesów Izraela, który zawdzięcza swe istnienie ogromnym subsydiom pochodzącym z portfela amerykańskiego podatnika (…).

Dla wielu Żydów Holocaust stał się nie tylko biznesem, ale i rodzajem nowej religii, jak zauważa pisarz i dziennikarz Jacobo Timerman w książce The longest War. Timerman konstatuje, że wielu Izraelczyków, używając słowa Shoah – hebrajskiego odpowiednika Holocaustu – żartuje sobie: ”.

***

Oczywiście to tylko niektóre opinie kręgów rewizjonistycznych, do tego ujęte w sposób maksymalnie skrótowy. Tych natomiast, którzy interesują się tematem głębiej (a indywidualne zainteresowania nie są chyba objęte w Polsce zakazem), odsyłam do poważnych prac analitycznych, na przykład tych publikowanych przez Castle Hill Publishers, do niektórych prac Davida Irvinga (warto zresztą znać wszystkie), na łamy niskonakładowych, a więc miarodajnych, periodyków. Wreszcie do internetu – ostatniej oazy wolności słowa.

Nie czynię tego dlatego, aby młodzi ludzie przesiąkli nowymi ideami. Przeciwnie; poznając argumenty adwersarzy, tym łatwiej utwierdzą się w przekonaniu, że ich nauczyciele mieli rację. I będzie to trudny – ale nikt nie twierdzi, że życie jest łatwe – pouczający powrót do źródeł świętej, jednej prawdy.

Dr Dariusz Ratajczak, „Tematy jeszcze bardziej niebezpieczne”

Advertisements