Koniec neutralności internetu w USA

Amerykanie przegrali kluczowe starcie w walce o neutralność sieci. Oby to samo nie spotkało Europy

Wszyscy w Internecie są równi. Mają równe szanse na tworzenie wartościowych treści i otrzymywanie za to odpowiedniego wynagrodzenia. Dostęp do informacji również jest swobodny. Chyba że mieszkamy w Stanach Zjednoczonych.

Protestujący przeciwko decyzji Federalnej Komisji Łączności zostawiali znaki i kwiaty pod jej siedzibą po głosowaniu

Najwięksi amerykańscy dostawcy Internetu już od paru lat forsują – niestety z coraz większym powodzeniem – zniesienie tak zwanej neutralności sieci. Chcą funkcjonować podobnie jak dostawcy innych mediów, na przykład telewizje kablowe. A więc, w pewnym uproszczeniu, oferować różny poziom świadczenia usług klientom w zależności od tego, jakie umowy z nimi zawarli.

Podpisując umowę z dostawcą kablówki, decydujemy o tym, do jakich kanałów telewizyjnych mamy dostęp. Możemy dokupić sobie pakiet kanałów sportowych, edukacyjnych, takich z serialami, i tak dalej. W przełożeniu na branżę cyfrową oznaczałoby to na przykład, że YouTube’a i Netfliksa mamy w standardzie, ale za porównywalne połączenie z Amazon Prime Video czy Vimeo musielibyśmy dopłacić. Jeżeli tego nie zrobimy, to dostęp do nich będzie zablokowany, lub – co bardziej prawdopodobne – zapewniony w dużo niższym standardzie prędkości, znacząco zmniejszając komfort ich użytkowania.

Continue reading

Advertisements